Wymuszanie własnego zdania  

Dziecko w wieku sześciu lat staje się bardziej wymagające wychowawczo. Sześciolatek może przechodzić w tym czasie okres negatywizmu, kiedy to na wszystkie prośby czy propozycje odpowiada jednym słowem: nie. Dziecko wyraża w ten sposób swoje zdanie, swoją autonomię i niezgodę. Sześcioletnie dzieci lubią być w centrum zainteresowania, czuć się ważne i akceptowane. W dalszym ciągu mają trudność ze zrozumieniem, dlaczego ktoś inny miałby mieć więcej niż one albo ktoś miałby mieć to, czego one by chciały, dlatego często wymuszają własne zdanie. Mogą uważać, że powinny mieć wszystko, czego tylko zapragną, a cała uwaga innych ludzi ma być skupiona wyłącznie na nich. Sześciolatek bardzo wiele wymaga od opiekunów, często są to rzeczy wręcz nieosiągalne. Nie potrafi zrozumieć, że ktoś nie zawsze może albo chce dostosować się do jego żądań. W tym wieku dzieci również przeżywają okres buntu, który wiąże się właśnie z postawą roszczeniową. Czasem więc robią wszystko, aby osiągnąć swój cel, np. nieustannie marudzą, oszukują, kłamią, krzyczą czy płaczą. Pomimo trudności w funkcjonowaniu w grupie, związanej z silną rywalizacją z innymi, mają już zwykle przyjaciela, najczęściej tej samej płci. Mama czy tata przestają być dla dziecka jedynymi autorytetami. Dzieci często obwiniają rodziców za swoje niepowodzenia, stają się nieposłuszne, nie wypełniają poleceń, mogą się buntować, a nawet zachowywać agresywnie. Czasem przeciwstawiają się dla zasady. Odruchowo odpowiadają „nie”, dyskutują i kłócą się z dorosłymi. Po jakimś czasie, gdy niezadowolenie dziecka spowodowane prośbą rodzica czy nauczyciela mija, sześciolatek zazwyczaj wykonuje to, o co został poproszony. Sześciolatkiem targają sprzeczne i gwałtowne emocje. Nawet najmniejsza rzecz, która nie podoba się dziecku i nie spełnia jego oczekiwań, może wywołać wielki wybuch złości. Jego zachowania są często nieprzewidywalne i zmienne w zależności od przeżywanych emocji. Z drugiej strony dzieci pięcioi sześcioletnie pragną czuć się „dorosłe” poprzez naśladowanie opiekunów. Starają się sprawić im przyjemność. Są bardziej skłonne do hamowania złości, kiedy czują, że mogą postąpić źle czy wywołać dezaprobatę. W ten sposób odkrywają bierne formy agresji tj. nachalne prośby, marudzenie, guzdranie się, które często okazują się bardziej skuteczne. Dzięki temu potrafią narzucić swoją wolę bez buntu i brania odpowiedzialności za irytowanie innych. Co może zrobić nauczyciel? Odpowiedzieć sobie na następujące pytania: Czy dziecko ma w wystarczającym stopniu zaspokojoną potrzebę bycia wysłuchanym i zrozumianym, czy czuje się ważne dla opiekuna, czy może swobodnie wyrażać siebie? Nie oznacza to jednak, że nauczyciel pozwala na wszystko, na co dziecko ma ochotę. Istnienie granic i wymagań również należy do podstawowych potrzeb emocjonalnych, ale nadmierny nacisk na dyscyplinę i przestrzeganie zasad nie sprzyja budowaniu relacji opartej na bliskości i szczerości. Dostarczyć dziecku wielu zajęć, z których będzie mogło wybierać. Uczyć dziecko cierpliwości i nie nagradzać niecierpliwości czy wymuszania poprzez płacz, krzyk, kłamstwo. Panować nad swoimi emocjami i nie dać się wyprowadzić z równowagi, kiedy dziecko prezentuje niepożądane zachowania. Pokazać mu, jak inaczej może uzyskać to, na czym mu zależy. Stosować zasadę Premacka (inaczej zasadę babci), zgodnie z którą zachowanie mniej przez dziecko chciane lub całkiem niechciane powinno poprzedzić aktywność, na której dziecku zależy, np.: Słodycze jedzą te dzieci, które zjadły obiad. Czytam książkę dziecku, które schowało klocki do pudełka. W myśl tej zasady, jeśli dziecko zrobi najpierw coś miłego, a potem mniej lubianego, ta nielubiana czynność staje się dla niego karą, bo musiało przerwać zabawę. Jeśli jednak przyjemność ma nastąpić dopiero po mniej ciekawym zadaniu – wówczas sprzątanie, uczenie się itp. staje się czynnością zyskowną. Unikać nadużywania słowa „nie”, które powoduje, że dziecko zaczyna się buntować i odmawia współpracy. Zamiast zakazywać i zabraniać, lepiej okazać dziecku zrozumienie dla jego uczuć i wytłumaczyć, dlaczego nie może otrzymać tego, co chce, lub zaproponować alternatywę. Zamiast powiedzieć: Nie możesz teraz malować, bo musisz iść spać, lepiej powiedzieć: Rozumiem, że chciałbyś teraz malować, ale pora na sen. Kiedy się wyśpisz, namalujesz to, co przyjdzie ci do głowy. Może swój sen? Nie wymagać, by dziecko zrobiło coś „natychmiast”. Upewnić się, że dziecko wie, iż to nie jego żądania powodują, że coś dzieje się po jego myśli.

Asertywne wyrażanie opinii i komunikowanie w zdrowy sposób swoich potrzeb to umiejętność niezbędna w życiu. Przyznawanie sobie prawa do własnego zdania oznacza, że cenię siebie i wymagam szacunku od innych. Tymczasem rodzice często wychowują dzieci w sposób zakładający nadużywanie zwrotów grzecznościowych i schlebianie opiniom innych. Uczą, że należy mówić innym to, co chcieliby usłyszeć, żeby zdobyć sobie ich uznanie i aprobatę, dowartościować się w ich oczach. Problem polega na tym, że nasza godność zostaje w takich sytuacjach „żywcem pogrzebana” pod pokładami strachu i braku zdecydowania, które blokują swobodne wyrażanie opinii. U tak wychowanych dzieci obserwujemy tendencję do przemilczania i zduszania osobistych pragnień ze względu na strach przed oceną czy też wyrokiem, który może zostać wydany przez otoczenie. Nierzadko rodzice uprawiają tzw. autouznanie, czyli zakładają z góry, że dziecko się z nimi zgadza, lub narzucają dzieciom swoje prywatne poglądy, posuwając się nawet do manipulacji czy przemocy słownej. A przecież rolą rodziców jest nauczenie dzieci asertywnego wyrażania swojego zdania i uczuć, czego nie da się zrobić bez szanowania prawa dziecka do posiadania własnego zdania. Szkodliwe jest utożsamianie bycia przez dziecko grzecznym z bezgranicznym posłuszeństwem – bardziej przypomina to tresurę niż wychowanie. Wiadomo, że żadna skrajność nie jest dobra. Klucz do udanego współistnienia z innymi w szacunku polega na odnalezieniu równowagi pomiędzy dwiema skrajnymi postawami – narzucaniem swoich poglądów i domaganiem się ich pełnej akceptacji a zgadzaniem się na wszystko i zmienianiem swojego zdania, żeby przypodobać się otoczeniu. Co mogą zrobić rodzice? Przede wszystkim rodzic powinien odpowiedzieć sobie na pytania: Czy dziecko ma przy nim możliwość swobodnego wyrażania swojego zdania? Czy musi o to walczyć lub ukrywać się z nim? Czy dziecko może swobodnie rozmawiać z rodzicem na każdy temat i ma poczucie wysłuchania? Czy rodzic jest empatyczny i uprawomocnia uczucia dziecka? To wszystko służy podtrzymywaniu bliskiej więzi z dzieckiem. Dziecko, które czuje się słuchane i rozumiane, a jego potrzeby są zaspokajane, rzadziej ma potrzebę wymuszania czegokolwiek. Od najmłodszych lat rodzice powinni okazywać dziecku szacunek, licząc się z jego opinią, szanując jego prawo do posiadania swoich upodobań (może coś lubić lub nie, może jednego dnia zjeść cały talerz klusek, a następnego nie mieć w ogóle na nie ochoty). Rzutuje to bardzo pozytywnie na poczucie własnej wartości. Zrozumieć i zaakceptować fakt, że dziecko jest takim samym człowiekiem z własnym zdaniem jak dorośli i ma prawo nie mieć na coś ochoty lub czegoś pragnąć. Nawet kiedy ma sześć lat lub mniej. Żeby uniknąć eskalowania konfliktów, rodzice powinni dawać dziecku jasne polecenia i co jakiś czas rewidować zasady. Dziecko musi otrzymywać polecenia dotyczące granic, których nie może przekroczyć. Rodzice powinni też zawczasu przygotować strategie postępowania na wypadek typowych stresujących sytuacji. Rodzice mogą przedyskutować z dzieckiem podejście do wielu spraw, np. sprzątania zabawek, oglądania telewizji, pory snu, pory wstawania i wychodzenia z domu. Bardzo często dziecko wymusza własne zdanie, ponieważ rodzice nie wyznaczyli jasnych granic i wówczas frustracja szybko doprowadza do konfliktu. Ważna jest jednomyślność rodziców w kwestii postępowania wobec dzieci, które bardzo dobrze rozpoznają „słabości” rodziców i potrafią sprytnie wykorzystać ich niekonsekwencję. Ważne jest okazywanie dzieciom wiary i nadziei, że potrafią przestrzegać ustalonych granic, i wspieranie ich, kiedy mają z tym trudności – dawanie drugiej szansy i bycie wytrwałym, jeśli zmiana nie nastąpi od razu. Szczera pochwała, kiedy dziecko wyraża swoje potrzeby w inny sposób niż poprzez wymuszanie, wzmacnia pożądane zachowanie znacznie bardziej niż krytyka. Dawać możliwość wyboru w różnych sprawach, ważnych dla dziecka, i zachęcać je do współpracy, przypominać, że „jesteście w tej samej drużynie”. Może to być rodzaj kompromisu, częściowo kontrolowanego przez dziecko, częściowo przez rodzica. Rodzic uczy w ten sposób dziecko elastycznego podejścia do rozwiązywania problemów, a nie upartego tkwienia przy swoim. Bawić się z dzieckiem – poprzez odgrywanie ról rodzice mają okazję zademonstrować dziecku, jak należy się zachowywać, a w jaki sposób nie powinny postępować. Zamiana ról może spowodować, że dziecko samo „pouczy rodzica”, jak należy postępować w danej sytuacji. Wyciągać konsekwencje, najlepiej bezpośrednio po przewinieniu, przy czym rodzice powinni uważać na ton głosu i mowę ciała. Konsekwencje muszą być adekwatne do przewinienia, należy wybaczać dziecku przewinienia i błędy i dążyć do pojednania. Konsekwencje można podzielić na logiczne i naturalne. Te pierwsze polegają na tym, że dziecko za złamanie zasady musi ponieść konsekwencje wcześniej ustalone wspólnie z rodzicami, np. brak bajki na dobranoc, jeśli dziecko nie wyszykowało się na czas do łóżka; wyjście z basenu, jeśli dziecko nie przestrzega ustalonych wcześniej zasad. Naturalne konsekwencje są bezpośrednim rezultatem postępowania dziecka, a nie karą czy konsekwencją wyznaczoną arbitralnie przez rodziców, np. jeśli dziecko jest niemiłe dla kolegów, ci nie będą chcieli się z nim bawić; jeśli dziecko nabrudziło przy jedzeniu, sprząta po sobie.

Pedagog